Wiecie za co kocham bakłażany? Za wspaniały dymny smak, gdy się je upiecze lub ugrilluje. A tofu? Za to, że można nadać mu dowolny smak. Nie ma czegoś takiego jak niedobre tofu. Dla mnie nie ma ono żadnego smaku i tylko od mojej fantazji kulinarnej zależy, czy i jak będzie smakowało. Uwielbiam tofu w orientalnych marynatach. Niezależnie od tego,co do takiej marynaty wyciągnę z lodówki, zawsze uda się wykombinować coś pysznego :) Tak jak tym razem – prostą, aromatyczną przekąskę na ciepło.

Składniki (na 12 porcji):

1 duży bakłażan, pokrojony w plastry
2 łyżki oleju z chili lub zwykłego rzepakowego
360 g (2 opakowania) tofu naturalnego (używam produktów firmy Polsoja)
garść orzechów nerkowca (można użyć też ziemnych lub włoskich)

marynata do tofu:
2 łyżki ciemnego sosu sojowego
1 łyżeczka cukru palmowego lub trzcinowego
2-3 łyżki soku z limonki
1 łyżeczka sosu chili

Przygotowanie:

Bakłażana kroimy w plastry o grubości około 1,5 cm. Jeżeli macie taki kaprys, to je posólcie i odstawcie, aż puszczą sok, ale zaręczam, że nie ma takiej potrzeby.

Mieszamy ze sobą składniki marynaty. Tofu kroimy w plastry wielkości, mniej więcej, plastrów bakłażana (ja przekroiłam każde tofu w poprzek na pół i później kroiłam na 3 plastry). Wszystkie plastry tofu dokładnie pokrywamy marynatą i odstawiamy na bok.

Orzechy nerkowca prażymy na suchej patelni, po czym z grubsza siekamy.

Za pomocą pędzelka, plastry bakłażana smarujemy z obu stron olejem i układamy na blasze wyłożonej folią aluminiową (błyszczącą stroną do góry). Przykrywamy je drugim arkuszem folii (matową strona do góry) i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180OC. Pieczemy 30-40 minut, aż bakłażany zmiękną ale się nie rozpadną.

Wyciągamy blachę z pieca. Na każdym plastrze bakłażana układamy po plastrze marynowanego tofu i posypujemy orzechami. Wstawiamy do pieca na kolejne 10 minut, nie przykrywamy.

Podajemy na ciepło.

Smacznego!

Uwaga! Danie jest dosyć pikantne.