Chyba lekko podziębiłam się. Nie wiem jakim cudem, ale cóż… A na przeziębienie najlepszy jest czosnek, imbir i sok z cytryny. Wszystko to możemy znaleźć w curry, które dodatkowo, dzięki chili porządnie nas rozgrzeje. Curry z dodatkiem zielonej pasty, kurczaka, białej rzodkwi i cukinii. Takie biało-zielone :)

 

Składniki (na 2 porcje):

2 ząbki czosnku, rozgniecione, posiekane
kawałek (2,5 cm) imbiru, obranego, posiekanego
1 łyżeczka oleju kokosowego
1 kopiasta łyżeczka zielonej pasty curry
1 pierś kurczaka (pojedyncza)
1 biała papryka, pokrojona w kostkę
1 łodyga selera naciowego, obrana i pokrojona w plasterki
1/4 białej rzodkwi (długiej) pokrojonej w cienkie pół-plasterki
pół średniej wielkości dużej cukinii
200 ml mleka kokosowego
2 łyżki sosu rybnego
2 liście limonki kaffir (lub skórka otarta z połowy limonki)
1 łyżka soku z limonki lub cytryny
szczypta cukru
opcjonalnie 1/4 łyżeczki pasty ze sfermentowanych krewetek

Przygotowanie:

W woku lub na patelni rozgrzewamy olej. Wrzucamy imbir i czosnek, które przesmażamy około 30 sekund. Następnie dodajemy pastę curry, którą także przesmażamy około 30 sekund, po czym dodajemy pokrojoną w kostkę pierś kurczaka. Smażymy, aż mięso się „zetnie”. Wówczas dodajemy paprykę, łodygę selera i rzodkiew. Smażymy około 2 minut, po czym całość zalewamy mlekiem kokosowym.

Dodajemy listki kaffiru (lub skórkę limonki), sos rybny, pastę krewetkową i cukier. Całość dusimy około 5 minut, po czym dodajemy pokrojoną w pół-plasterki cukinię. Ponownie dusimy około 5 minut. Na końcu doprawiamy do smaku sokiem z cytryny lub limonki i ewentualnie sosem sojowym, gdyby było zbyt mało słone.

Podajemy np. z ryżem jaśminowym lub spożywamy samodzielnie.

Smacznego!

Kuchnia tajska