U mnie to typowe – idę do sklepu, coś wpadnie mi w oko, więc to kupuję. A później zastanawiam się co ja z tym zrobię… Tym razem historia powtórzyła się z bakłażanem i granatem – coś należało wymyślić, żeby nie stały w kuchni w nieskończoność. Postanowiłam przygotować sobie z nich obiad (dla chłopa miałam lazanię, więc nie chodził głodny, a dla mnie taki bakłażan jest wystarczający). Moje myśli podążyły ku baba ghanoush – paście z bakłażana, ale nie miałam w domu pity, więc zdecydowałam się na dekonstrukcję baby i zjadłam sobie pieczone bakłażany z czosnkiem, sosem tahini i granatem. I było pysznie :)

Składniki (na 1 porcję):

1 bakłażan
2 ząbki czosnku
1-2 łyżki oleju rzepakowego
sól
ziarenka z połowy granatu

sos tahini:

2-3 łyżeczki pasty tahini
1 łyżka soku z cytryny
4-6 łyżek wody (w zależności od tego jak gęsty  sos chcecie uzyskać)
szczypta soli
szczypta chili

Przygotowanie:

Bakłażana myjemy, odcinamy mu szypułę i przekrawamy wzdłuż na pół. Każdą połówkę nacinamy w kostkę (ale tak, żeby nie przebić skóry na wylot).

Ząbki czosnku kroimy w plasterki, które następnie umieszczamy w nacięciach obu połówek bakłażana. Bakłażany solimy i smarujemy olejem (od przeciętej strony).

Obie połówki bakłażana układamy na blasze wyłożonej folią aluminiową. Przykrywamy je drugim kawałkiem folii (błyszczącą stroną do góry) i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180OC. Pieczemy około 50-60 minut, na 10 minut przed końcem zdejmujemy górną folię.

W międzyczasie przygotowujemy sos tahini: do miseczki wkładamy tahinę, dodajemy sok z cytryny i wodę i dokładnie mieszamy, do uzyskania jednolitej konsystencji. Następnie dodajemy sól i chili i ponownie mieszamy.

Upieczonego bakłażana układamy na talerzu, polewamy sosem tahini w takiej ilości, jaka nam odpowiada i posypujemy ziarenkami granatu.

Zajadamy wydrążając miąższ ze skóry (skóra może pozostać lekko twarda).

Aby danie było bardziej sycące możecie wydrążony miąższ zagryzać lekko podpieczoną pitą.

Smacznego!