Prawdopodobnie mało kto nie słyszał o szakszuce. Są to jajka posadzone w paprykowo-pomidorowym, ostrym sosie. Danie prawdopodobnie wywodzi się z Tunezji, ale jest znane i cenione także w Libanie, Maroku, Egipcie, Algierii, Izraelu i wielu innych krajach tego regionu. Shakshouka znaczy „mieszanina, bałagan”. I tak to danie w zasadzie wygląda, ale zapewniam, że jest pyszne :) Idealne na śniadanie, ale doskonale sprawdzi się na obiad (dla mnie idealnie, bo nie jadam zbyt dużo) lub kolację.

Przepis zaczerpnęłam z książki „Jerozolima” Samiego Tamimiego i Yotama Ottolengiego.

Składniki (na 2 porcje):

1 łyżka oleju roślinnego (np. rzepakowego)
1 łyżeczka harissy (ostrej pasty chili)
2 łyżeczki przecieru pomidorowego
1 duży ząbek czosnku, pokrojony w plasterki
1 duża czerwona papryka pokrojona w kosteczkę
1/2 łyżeczki mielonego kminu rzymskiego
1 puszka krojonych pomidorów
sól do smaku

2 duże jajka

do podania: jogurt grecki lub labneh

Przygotowanie:

Na patelni lekko rozgrzewamy olej. Dodajemy harissę i koncentrat pomidorowy. Smażymy mieszając około pół minuty. Następnie dodajemy posiekany czosnek i paprykę i na małym ogniu smażymy około 8 minut.

Dodajemy pomidory z puszki i kumin (kmin rzymski) i całość dusimy, aż sos zgęstnieje. Doprawiamy solą i w sosie robimy dwa wgłębienia, w które wbijamy po jajku. Robimy to delikatnie, by nie rozlać żółtek. Widelcem lekko rozciągamy białko na boki, uważając by nie uszkodzić żółtek.

Całość dusimy, aż białko się zetnie (ale żółtko pozostanie płynne). Możemy przyspieszyć proces i przykryć patelnię (jak i ja to uczyniłam), ale wówczas żółtko lekko zbieleje z wierzchu (ale w środku będzie płynne).

Podajemy z labneh lub jogurtem greckim.

Smacznego!